Temat organizacji ślubów i przyjęć z nim związanych brzmi całorocznie. Dlatego korzystając z okazji i prawdziwej historii spisuję na kartach internetu to jak nie należy zapraszać na takową imprezę, ewenement.

Zatem do dzieła.

Temat przewodni to sposób dostarczania zaproszeń.

1. Każdy wie co powinno zawierać takie zaproszenie, na pewno nie błędy ortograficzne.

2. Każde zaproszenie wkładamy dla każdego gościa w oddzielną kopertę, podpisaną imieniem i nazwiskiem przyszłego biesiadnika - czyli nie ważne ile rodzin mieszka pod jednym dachem, dla każdej z rodzin wręczamy po jednym zaproszeniu w jednej kopercie ( nigdy kilku zaproszeń nie wkładamy w jedną kopertę, szacunek przede wszystkim ).

3. Jeśli w wyniku zdarzeń losowych nie  możemy dostarczyć zaproszenia osobiście to wysyłamy je pocztą ( żyjemy w cywilizowanym świecie, w świecie z postepem więc przesyłki listowne dociererają do rąk adresata, inaczej jest jak wciśniesz kit, że zaproszenie zaginęło bo porwali je przybysze z obcej galaktyki ).

4. W przypadku zapraszania gości osobiście nie rzucamy zaproszeń na stół gdyż człowiek kulturalny składa je na ręce zapraszanego;

4a. w przypadku gdy któregoś z przyszłych gości nie ma w swoim domu to wypadałoby skontaktować się z nim telefonicznie i uprzedzić o swojej wizycie w innym terminie. Metoda pośredniczenia jest nie elegancka, nie zostawiamy zaproszenia dla kuzynki mieszkającej pod innym adresem w domu jej rodziców, szacunek przede wszystkim.

5. Nie zapraszajmy gości w ostatniej chwili ( gość powinien mieć czas żeby przygotowć się ponieważ  "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o many many" ).

Powyższy zapis to prawdziwa historia, czyli że wszystko to co spisałam popełniono na prawdę. Jakie zaprosiny, takie przychodziny ...

 

 




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy