luty7

To nie koniec, to dopiero początek ...

dodano: 7 lutego 2017 przez milutkowa12


Za mną 2 najbardziej intensywne tygodnie ever pod każdym względem, emocjonalny sajgon w mojej głowie, totalny bałagan, huragan życia, kop energetyczny razy milion. I ten moment kiedy od życiowego nawału najzwyczajniej w świecie masz chęć zrobić se wieczne wakacje ale niestety pozostaje to "ale.  Wszak to nie takie proste choć  głosy w mojej głowie krzyczału "rzuć to szybko i uciekaj" . Zaś ja jestem ostatnimi czasy jak ten Feniks, odradzam się z popiołów i choćby waliło się i paliło osiągam swój wymarzony cel z prędkością światła mimo, że droga była kręta.

Wdrapałam się na sam szczyt i z niego już nie zejdę. Mecenasem jestem.

Warto walczyć o siebie, o swoje marzenia, o swoje "5 minut". Za żadne skarby wątpić w siebie nie można choć bywają momenty, kiedy oczy wilgotne od łez są milion razy, kiedy braknie sił i tchu. Te 2 tygodnie mojego życiowego huraganu pokazało dla mnie samej, że nie ma rzeczy niemożliwych ale za to osiągnięta satysfakcja ma najwyższy level a smak zwycięstwa jest moim osobistym rajem na ziemi. Nie zamierzam tym zwycięstwem osiąść na laurach, dopiero się rozkręcam ...

 




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy